Czy to jeszcze są jajca?
Szanowny czytelniku moich grafomańskich wypocin, pragnę powrócić do tematu, który już kiedyś sygnalizowałem w zajawce nr 23. Chodzi mianowicie o zapewne słuszną ideę popularyzacji koszenia łąk bagiennych w obszarze BPN. Kolejny raz tego typu impreza odbyła się właśnie 09.09.2006, koło wieży widokowej na Bagnie Ławki, w centralnym punkcie carskiej szosy. Duży rozmach jak na BPN, wielu zaproszonych gości, namioty gospodarcze i z wyszynkiem, scena z nagłośnieniem, komisje sędziowskie, browar, stragany itp. Ot taki "Biebrzański Odpust". Wszystko fajnie. Przecież ludziom zatrudnionym w parku należy się chwila wytchnienia po trudach pracy. Nie jest moją intencją kwestionowanie tego. Wszyscy mają jakieś święta branżowe. Zastanawia mnie tylko lokalizacja takiego przedsięwzięcia. Dlaczego właśnie tutaj? Wszystkie odpusty odbywają się poza ogrodzeniami parafialnymi, a tu mam raczej skojarzenie, jakby jarmarczni kuglarze rozłożyli się ze swoimi straganami wewnątrz sanktuarium i to jeszcze na dodatek w trakcie sumy. Carska szosa (trakt), to przecież jedno z niewielu miejsc, gdzie miłośnicy przyrody - turyści mają rzadką możliwość spotkania z dziewiczą przyrodą, z okna samochodu. Możliwość spotkania bez konieczności stukania kilometrowych szlaków.
Czasami wystarczyło przejechać trasę od Laskowca do Osowca i już człowiek mógł być względnie usatysfakcjonowany. Ruch tu zazwyczaj niewielki, łosie często spacerujące po asfalcie, biegające lisy, po obydwu stronach sarny i bobry. Istny raj dla, na przykład, niepełnosprawnych wielbicieli bagien, a wiem że tacy są. Na dodatek to wszystko odbywa się w okresie dla BPN szczególnym. Właśnie teraz flagowe zwierzę Biebrzy, czyli łoś, przystępuje do godów. Kilkukrotnie udawało mi się słyszeć intymne postękiwania samców wzdłuż carskiego traktu. Czy to jest jakiś nowy opatentowany sposób zachęcania kopytnych do miłosnych igraszek? Czy decybele walące z głośników mają za zadanie bardziej podrajcować rozbuchane byczki i poszukujące wrażeń klempy?
Myślę, że nikt przy zdrowych
zmysłach nie jest w stanie potraktować ostatniego pytania poważnie. Jak to jednak się ma
do, podnoszonej przeze mnie, kwestii odstrzału nadmiernej ilości jeleni w BPN
(to też już kiedyś poruszałem, nawet na Wszechnicy). Według oficjalnych źródeł parkowych
jelenie te przeszkadzają w bukowisku łosiom. Przez kilkadziesiąt już lat jeżdżę nad Moją Biebrzę
carskim traktem i nigdy, ale to nigdy nie widziałem w tym rejonie jeleni. Sarny owszem,
ale jelenie?! Natomiast "odpust", widzę że na stałe zadomowił się w krajobrazie.
Oczywiście łatwo jest krytykować, bez podawania innych sposobów rozwiązania problemu.
Mam jednak propozycję. Jest koło zajazdu "Wygoda" pole biwakowe z wielkimi wiatami,
czy nie można tam przenieść całej imprezy, a koszenia dokonać w innym miejscu, na przykład
przy trasie do Grajewa, w okolicach Kanału Rudzkiego? To teren przy ruchliwej drodze
i tutaj zapewne łosie po miłość się nie zapuszczają. Byłoby i medialnie, parking i miejsca
na stragany. Impreza otwarta dla przejeżdżających. A na dodatek, też jest wieża widokowa,
na której można rozwiesić banery reklamowe. To tylko pomysł i wcale nie wiem czy najlepszy,
ale widać, że idea jest. Pod rozwagę polecam panom dyrektorom. Boję się, że jeśli nie zmieni
się lokalizacji, to przy tak intensywnym rozwoju tego "odpustu" grożą nam następnym razem
pokazy sztucznych ogni i występy orkiestr strażackich z przemarszem.
P.S. Przyjechałem w tym roku celowo, żeby zobaczyć czy coś się zmieniło. Niestety rozczarowanie
tylko się pogłębiło. Ja wiedziałem, że "Święto" będzie (zaglądam na stronę BPN).
Współczuje tym, co wybrali się w sobotę na obserwacje bukowiska i łosi na Ławkach.
Zamiast dzikości spotkali...ups!" wydarzenie kulturalne"!
Popędziłem później do Wizny i przynajmniej pogadałem z Bielikami (celowo z dużej litery).
O tym będzie pewnie kolejna zajawka.
Smutas z Ostrołęki